Kino plus konteksty
wtorek, 09 września 2008
"Czy Pan zna Rona Asmusa?" po japońsku

Właściwie to nawet nie trzeba znać Rona Asmusa, by zostać bohaterem politycznego bon motu, który nie tylko podbija japońskie media, ale, co nie dziwi w tym kraju, szybko staje się przedmiotem gadżetomanii. I podobnie jak w przypadku pytania zadanego przez Prezydenta RP, nie treść, ale okoliczności zadecydowały o popularności zdania wypowiedzianego przez premiera Japonii Yasuo Fukudę podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej, na której ogłosił zamiar rezygnacji z pełnionej funkcji. Naciskany przez dziennikarzy, Fukuda stracił cierpliwość, gdy zarzucono mu, że o sprawach kraju, w tym o swojej rezygnacji, wypowiada się w sposób zdystansowany, jakby go to w ogóle nie dotyczyło.

„Jestem zdolny do obiektywnej oceny samego siebie. NIE JESTEM TAKI JAK PAN”, miał wypalić Fukuda, który nigdy nie pozwalał sobie na podobne uwagi. Fraza „Anata to wa chigau n desu” najpierw wywołała szum w internecie, a potem fizycznie zawędrowała pod strzechy w formie koszulek, kubków, a nawet ekologicznych toreb na zakupy. Przy okazji zarobili też producenci słodyczy, którzy wypuścili do sklepów serię inspirowaną osobą premiera.

Nie jestem taki jak Pan

Więcej do poczytania na The Japan Times oraz Japan Probe.

Tagi: Japonia
21:13, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 marca 2008
Yahoo pomaga ścigać Tybetańczyków

W piątek na Yahoo China pojawiły się niewyraźne zdjęcia zrobione podczas buntu w stolicy Tybetu, Lhasie, opatrzone tytułem „Poszukiwani”. Pod spodem znalazła się informacja o wydaniu nakazu aresztowania „prowodyrów zamieszek” i obiecująca nagrodę każdemu, kto udzieli informacji o miejscu ich pobytu. Po kilku godzinach wiadomość znikła po tym, jak zwróciła na nią uwagę francuska strona The Observers powiązana z kanałem informacyjnym France 24. Niesmak jednak pozostał.

Amerykański gigant internetowy nie ma najlepszej opinii wśród obrońców praw człowieka od czasu, gdy prowadzi interesy w Państwie Środka. Wiadomo, że kilku dziennikarzy i cyberdesydentów zostało złapanych dzięki pomocy Yahoo udzielonej chińskiej policji. Kulisy skazania najbardziej znanego z nich, Shi Tao, odsiadującego wyrok 10 lat więzienia, były opisywane także w polskiej prasie.

Yahoo China należy do chińskiej firmy Alibaba, będącej z kolei w 40% własnością Yahoo. Operuje na największym internetowym rynku świata. Dostęp do niego mają tylko ci, którzy akceptują warunki narzucane przez chiński rząd. Niedawno tamtejsze władze zarządziły blokadę YouTube, po tym jak na serwisie pojawiły się fragmenty zagranicznych serwisów dotyczące sytuacji w Tybecie.

Źródło: The Hollywood Reporter

niedziela, 23 września 2007
Fukuda będzie nowym premierem Japonii

Yasuo Fukuda71-letni Yasuo Fukuda wygrał dziś wybory na przewodniczącego Partii Liberalno-Demokratycznej, co w praktyce oznacza, że we wtorek parlament powierzy mu misję sformowania rządu. W niedzielnym głosowaniu pokonał swego najpoważniejszego rywala sekretarza generalnego partii, Taro Aso, znanego wielbiciela mangi. Fukuda obejmie urząd po Shinzo Abe, który zrezygnował w zeszłym tygodniu, po tym jak zawiodły próby rekonstrukcji gabinetu po przegranych lipcowych wyborach do Izby Radców. Będzie pierwszym w historii premierem, którego ojciec również sprawował ten urząd. Dynastie polityczne w Japonii to jednak nic nowego. Shinzo Abe jest wnukiem premiera Nobosuke Kishi’ego, konkurent Fukudy, Taro Aso, to wnuk premiera Shigeru Yoshidy. Przyszły premier Japonii zapowiedział, że będzie chciał nawiązać współpracę z opozycją, która od dwóch miesięcy dominuje w wyższej izbie parlamentu.

Źródło: Daily Yomiuri

Tagi: Japonia
19:12, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 września 2007
Abe zrezygnował

Shinzo AbePremier Japonii Shinzo Abe dzisiaj ogłosił rezygnację z urzędu. Opozycja domagała się tego od czasu zwycięskich dla niej wyborów do Izby Radców, wyższej izby parlamentu, w której uzyskała historyczną przewagę. Mimo tego Abe nie zamierzał ustępować, a jedynie zrekonstruował rząd. Jednakże Japończycy mieli już dość skandali, po których czterech ministrów zostało zdymisjonowanych, a jeden nawet popełnił samobójstwo. W zeszłym tygodniu zrezygnował kolejny, po tygodniu urzędowania.

Opozycja skrytykowała Abe, tym razem za to, że wybrał sobie niewłaściwą porę do ustąpienia. W kraju zaogniła się bowiem dyskusja na temat przedłużenia misji japońskiej marynarki wojennej na Oceanie Indyjskim, która wspiera interwencję NATO w Afganistanie. Niektórzy politycy Partii Liberalno-Demokratycznej wezwali poprzednika Abe, Junichiro Koizumiego, do powrotu na stanowisko szefa rządu. Ten jednak odrzucił ofertę. Nazwisko nowego premiera poznamy najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. Będzie nim zapewne polityk Partii Liberalno-Demokratycznej, która wciąż ma większość w Izbie Reprezentantów.

Źródło: The Japan Times
Tagi: Japonia
18:48, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 lipca 2007
Abe nie rezygnuje mimo porażki

Wczoraj Japończycy głosowali w wyborach do Izby Radców, odpowiednika naszego Senatu. Do obsadzenia było 121 miejsc, czyli połowa, z tego 73 z okręgów prefekturalnych (47) i 48 z listy ogólnokrajowej. Choć wyższa izba japońskiego parlamentu nie ma takiego znaczenia jak niższa, czyli Izba Reprezentantów (może mianować premiera), wczorajsze wybory miały poważny wymiar polityczny, nie tylko ze względu na rozkład głosów. We wstrząsanej skandalami japońskiej polityce rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) otrzymała od społeczeństwa ostrzeżenie. Wszystko wskazuje na to, że stara się je zbagatelizować.

Według sondażu przeprowadzonego dla Yomiuri Shimbun tuż przed wyborami wskaźnik poparcia dla rządu Shinzo Abe wynosił 36,5%. Jego przeciwnikami deklarowało się 51,8% ankietowanych. Do utrzymania większości w Izbie Radców rządząca koalicja potrzebowała 64 mandatów, zdobyła 44 (w tym LDP – 36). Zwycięsko wyszła z wyborów centrowa Demokratyczna Partia Japonii, która według nieoficjalnych wyników zgarnęła 59 mandatów. Był to historyczny sukces, bowiem po raz pierwszy od 1955 roku partia opozycyjna zdobyła większość w izbie.

Co zwykle robią szefowie rządów, którzy przegrywają wybory? Zazwyczaj odchodzą. Shinzo Abe wydaje się nie hołdować tej zasadzie. Jego partia ma wciąż większość w Izbie Reprezentantów. Japoński premier zapowiedział więc, że nie ustąpi, a jedynie zrekonstruuje rząd. Choć w przeszłości zdarzało się, że jego poprzednicy rezygnowali z powodu mniejszej porażki niż wczorajsza, Abe chce kontynuować rządy i zapowiada rozmowy ze zwycięską partią.

Tagi: Japonia
15:45, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2007
Japonia nie przeprosi

Sprawa niewolnic seksualnych, wykorzystywanych przez japońskich żołnierzy podczas drugiej wojny światowej, przekroczyła granice wyłącznie regionalnego sporu. W tym tygodniu amerykański Kongres przyjął rezolucję wzywającą Japonię do przeproszenia kobiet, które walczą o to od lat. Abstrahując od tego, czy kraj prowadzący wojnę, w której śmierć ponosi setki cywili, ma moralne prawo do pouczania drugiego, twarde stanowisko rządu Shinzo Abe jednak musi budzić sprzeciw.

Kwestia dotyczy według różnych danych od 50 do 200 tysięcy kobiet, które były zmuszane do prostytucji w wojskowych domach publicznych, tworzonych przez japońską armię na okupowanych terenach. Do 1992 roku wszystkiemu zaprzeczano, jednak gdy w ministerialnych archiwach odkryto dokumenty, które wskazywały na zaangażowanie wojskowych władz, rząd japoński nie miał wielkiego wyboru. W 1993 roku oficjalnie potwierdził fakt istnienia zorganizowanego procederu tworzenia domów publicznych i wyraził ubolewanie z tego powodu. Obecny premier Shinzo Abe w marcu 2007 roku oznajmił, że Japonia nie pójdzie już ani kroku dalej. Stwierdził, że żadna z tych kobiet nie została zmuszona do prostytucji (ciekawe na jakiej podstawie). Wykluczył też udział władz japońskich w tworzeniu takich przybytków. I co najważniejsze – oznajmił, że nie ma na to dowodu (bo oczywiście zeznania setek kobiet nie są dowodem dla pana Abe). Nie poprawiło to relacji w stosunkach z najbliższymi sąsiadami – Koreą Południową i Chinami. Ani też wizerunku Japonii, która do tej pory nie rozliczyła się z własną przeszłością.

Źródło: BBC

poniedziałek, 04 czerwca 2007
Koniec patriarchalnego systemu w Korei

Hoju znaczy „głowa rodziny". To także nazwa systemu ewidencji ludności, który dzięki decyzji południowokoreańskiego Sądu Najwyższego przestanie obowiązywać z końcem tego roku.

Dotychczas zasady były następujące: najważniejsza osoba w rodzinie, hoju, figurował w spisie, pozostałych - żonę, dzieci, wnuki - rejestrowano jako jego rodzinę. Gdy umarł, krewni mieli miesiąc na zgłoszenie nowego hoju, który dziedziczył tą rangę według ściśle określonej kolejności (najpierw pierwszy syn). Córki usuwano z rodzinnego rejestru, gdy wychodziły za mąż, dzieci wpisywano do rodziny ojca i pozostawały tam nawet po rozwodzie rodziców.

W zeszłym roku południowokoreański Sąd Konstytucyjny uznał, że system hoju jest sprzeczny z ustawą zasadniczą, która zabrania dyskryminacji ze względu na płeć. Dlatego też od 1 stycznia 2008 roku każdy obywatel Korei Południowej będzie miał indywidualny wpis do ewidencji, w którym oprócz dat urodzenia i śmierci, znajdą się informacje o związkach małżeńskich, adopcjach i podstawowe dane o najbliższych krewnych.

Ponadto dzieci będą mogły być rejestrowane także pod nazwiskiem matki, jeśli zadecydują tak małżonkowie. Zrównane zostały prawa potomstwa biologicznego, adoptowanego oraz pasierbów i pasierbic (dwie ostatnie grupy nie miały wcześniej praw do dziedziczenia).

Organizacje walczące o prawa kobiet z zadowoleniem przyjęły decyzję sądu. Od lat podawały krytyce konfucjański system patriarchalny, który podporządkowywał kobiety rodzinom ich mężów, zaś synom dawał nieporównywalnie wyższy status niż córkom.

Większość społeczeństwa popiera wprowadzane zmiany. Przeciwni są jedynie konfucjańscy konserwatyści, którzy uważają, że zniesienie hoju godzi w „tradycyjne wartości rodzinne".

Źródło: Asia News Network
Tagi: Korea
21:28, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2007
Japończycy wśród najbardziej pacyfistycznych narodów świata

Wczoraj ogłoszono pierwszy w historii ranking krajów pod względem ich pokojowego nastawienia. Jego pomysłodawcą jest ośrodek badawczy Economist Intelligence Unit, który wziął pod uwagę 121 krajów ze wszystkich kontynentów. Wykorzystując 24 wskaźniki takie jak liczba wojen, poziom eksportu broni konwencjonalnych, dostęp do broni masowego rażenia czy poziom poszanowania praw człowieka, opracowano listę, na której prym wiodą kraje wyspiarskie i skandynawskie.

Badania pokazały, że niektóre państwa uwikłane niegdyś w krwawe konflikty, takie jak Niemcy czy Irlandia, uchodzą obecnie za wyjątkowo pacyfistyczne. Za czynniki sprzyjające temu procesowi uznano wysokie standardy demokracji, przejrzystość władz, wysoki poziom edukacji i dobrobytu.

Co ciekawe, rząd piątej na liście Japonii, której konstytucja zabrania posiadania sił zbrojnych, pracuje obecnie nad poprawkami, mającymi formalnie zalegalizować istnienie armii, zwanej Siłami Samoobrony. Wydatki na 240-tysięczne wojsko już wynoszą 6% PKB, zaś poziom uzbrojenia należy do najnowocześniejszych na świecie. Ciekawe, jak ewentualne zmiany wpłyną na nowy ranking (chociaż wątpię, żeby się ktoś tam nim przejmował).

Oto pięć najbardziej pacyfistycznych krajów świata:

1.      Norwegia           
2.      Nowa Zelandia           
3.      Dania           
4.      Irlandia           
5.      Japonia

Wybrane państwa azjatyckie: Hong Kong (klasyfikowany osobno) - 23, Singapur - 29, Korea Południowa - 32, Tajwan - 36, Malezja - 37, Chiny - 60, Tajlandia - 105. Pełna lista krajów TU. Polska na 27. miejscu.

Źródło: Japan Today

Tagi: Japonia
23:53, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 maja 2007
Japoński minister rolnictwa popełnił samobójstwo

Dziś czarny dzień dla japońskiej polityki. Minister rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa, Toshikatsu Matsuoka, powiesił się w swoim służbowym mieszkaniu. W tym samym dniu miał uczestniczyć w spotkaniu komisji Izby Radców (wyższej izby japońskiego parlamentu). Nieprzytomnego polityka znalazła sekretarka i oficer służb ochrony. Mimo błyskawicznie udzielonej pomocy, Matsuoki nie udało się uratować.

Minister rolnictwa znajdował się ostatnio pod ostrzałem prasy i opozycji, oskarżających go o nieprawidłowości przy rozliczaniu się z wydatków biura prawnego. Kilka dni temu ujawniono też, że przyjmował na swój fundusz wyborczy wpłaty od firm, które brały udział w projektach finansowanych przez podległe mu agencje rządowe.

Na blogach poświęconych japońskiej polityce pojawia się coraz więcej pytań. Czy samobójstwo Matsuoki było efektem skruchy, zaszczucia przez prasę, czy może ucieczką od odpowiedzialności? Kto jej uniknie, jeśli minister zabrał swoje tajemnice do grobu?

Śmierć zamieszanego w skandale Matsuoki może pogorszyć sytuację premiera Shinzo Abe przed zbliżającymi się wyborami do Izby Radców. Już wcześniej krytykowano go za brak zdecydowanej reakcji na skandale, których autorem był jego minister.

Tagi: Japonia
16:04, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 maja 2007
Bitwa o wolność prasy w Korei trwa

Konflikt wokół ograniczeń dla południowokoreańskiej prasy zaostrza się. Do akcji wkroczyli prawnicy i obrońcy praw człowieka. Przygotowują skargę konstytucyjną, wskazując w niej na niezgodność niedawno przyjętych przepisów z 21. artykułem ustawy zasadniczej, mówiącym o wolności prasy. Największe ugrupowanie opozycyjne, Wielka Partia Narodowa (Hannara), poparło te działania, zarzucając rządowi łamanie konstytucji i próbę zdezinformowania społeczeństwa.

Konflikt rozpoczął się we wtorek, gdy rząd przyjął nowe regulacje, uderzające w dotychczasowy otwarty system obsługi mediów. Zakładają one zlikwidowanie większości pokojów prasowych i wprowadzenie przepustek dla dziennikarzy, ograniczając do minimum ich obecność w budynkach rządowych. Propozycjom natychmiast sprzeciwiły się media, postrzegając je jako element walki administracji z nieprzychylną prezydentowi prasą.

To nie pierwsze kontrowersje związane z działalnością obecnej głowy państwa. Roh Moo-hyun, były obrońca praw człowieka, niemal stracił urząd, kiedy w 2004 roku Zgromadzenie Narodowe wszczęło procedurę impeachmentu, oskarżając go o tolerowanie skandali korupcyjnych wśród urzędników administracji i nielegalne finansowanie kampanii wyborczej. Obronił go wyrok Sądu Konstytucyjnego (o kompetencjach zbliżonych do naszego Trybunału), unieważniający decyzję parlamentu. Ten sam sąd zatrzymał forsowane przez prezydenta plany przeniesienia stolicy z Seulu do prowincji Chungcheong Południowy. Roh Moo-hyun podpadł również zwykłym Koreańczykom, łamiąc większość swoich wyborczych obietnic i wysyłając wojska do Iraku.

Źródło: The Korea Herald

Tagi: Korea
23:31, almaaghra , polityka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2


CinemaAsia na Twitter

Kontakt: cinemaasiablog@gmail.com