Kino plus konteksty
Blog > Komentarze do wpisu
BLOGATON: 10 filmów samurajskich, których nie można przegapić 1/2

Najbardziej japoński z możliwych gatunków to długa lista kultowych tytułów, które wniosły niemały wkład w historię kina. Wybór dziesięciu tytułów był niezwykle ciężki, ale oddaje to, co w kinie samurajskim najlepsze.

1.    SIEDMIU SAMURAJÓW, reż. Akira Kurosawa, 1954

Seven Samurai

Chyba najsłynniejszy film o samurajach.  Siedmiu przybyszy na zlecenie chłopów broni wioski przed bandytami, rok w rok okradającymi ją z plonów. Wśród nich znakomity strateg, Kambei Shimada, młody ronin Katsushiro Okamoto, mistrz miecza Kyuzo i chłop podający się za samuraja, Kikuchiyo. Dzięki odwadze i pomysłowości są w stanie skutecznie zniwelować liczebną przewagę przeciwnika. Za zwycięstwo przychodzi im jednak zapłacić słoną cenę. Pod płaszczykiem kina akcji Kurosawa stworzył przenikliwy obraz stosunków panujących na japońskiej wsi XVI wieku. Jego chłopi to nie tylko uciskani biedacy, ale również przebiegli mordercy, samolubni i tchórzliwi, kryjący w nędznych chatach sake, ryż i samurajskie zbroje. Kurosawa nie traktuje ich jak masę, podchodzi indywidualnie do wielu z nich, tworząc z nich pełnoprawnych bohaterów filmu. Roninowie zaś to siedem różnych osobowości, które ciężko utrzymać w ryzach, uzupełniający niezwykłą galerię postaci wypełniających plan. Kurosawa dba też, by widz nie zagubił się w bitewnych zawiłościach. Mapa często gości przed kamerą, gdy Shimada tłumaczy swoją taktykę, zaś pomysł z odkreślaniem zabitych przeciwników stanowi świetne podsumowanie kolejnych etapów potyczki.

2.    TRON WE KRWI, reż. Akira Kurosawa, 1957

Throne of Blood

Adaptacja „Makbeta” Williama Shakespeara przeniesiona do feudalnej Japonii. Po wygranej bitwie dwójka generałów, Washizu i Miki, zmierzając do Pajęczego Zamku, gubi się w leśnej gęstwinie. Tam spotykają złego ducha, który przepowiada ich przyszłość. Gdy pierwsze słowa proroctwa spełniają się co do joty, Washizu za namową żony próbuje dopomóc losowi i wkrótce morduje swego Pana. Zostaje władcą na Zamku, ale nigdy nie przestanie się bać, że ktoś mu go odbierze. Raz postawiwszy nogę na ścieżce zbrodni, będzie brnął na niej do samego końca. Kurosawa pokazuje upadek samuraja popełniającego najcięższy grzech – zabójstwo feudała, zaślepionego żądzą władzy i omotanego przez podstępną żonę. „Tron we krwi” to fascynujące połączenie kina i teatru No. A przede wszystkim wybitny przykład na to, że adaptacje arcydzieł same mogą się nimi stawać.

3.    HARAKIRI/SEPPUKU, reż. Masaki Kobayashi, 1962

Harakiri

Najbardziej krytyczna wizja samurajskiego etosu. Wynędzniały ronin Hanshiro staje u bram Domu Rodu Iyi, prosząc o udostępnienie miejsca do rytuału seppuku. Czekając na zakończenie przygotowań, słyszy od Dozorcy opowieść o młodym roninie, który kilka miesięcy temu przybył do Domu Iyi w tym samym celu. Historia o okrutnym samobójstwie popełnionym bambusowym mieczem staje się prologiem w fascynującym procesie powolnego obnażenia okrucieństwa i odczłowieczenia, kryjącego się za sztywnymi zasadami samurajskiej społeczności. Fasada, którą stanowi honor wojownika, tak jak czerwona zbroja stojąca w Domu Iyi, kryje pustkę, którą metodycznie piętnuje Hanshiro –oskarżyciel. Z iście szekspirowską dramaturgią snuje swoją opowieść o stopniowej przemianie wojownika w człowieka, której ulega młody Chijiwa, wyzbywając się stopniowo wszystkich przymiotów samuraja: mieczy, godności i prawa do honorowej śmierci. Wszystko to przepięknie sfilmowane przez Yoshio Miyajimę z jednym z najbardziej klimatycznych pojedynków w historii gatunku.

4.    SHINSENGUMI CHRONICLES, reż. Kenji Misumi, 1963

Shinsengumi Chronicles

Daleki od romantyzmu portret Shinsengumi, oddziału roninów pilnującego interesów szogunatu w Kyoto u progu Rewolucji Meiji. Młody ronin Yamazaki Susumu zafascynowany osobowością Isamiego Kondo, dołącza do Shinsengumi. Jego idealistyczne spojrzenie na „wilki z Mibu” szybko pryska, gdy trafia w sam środek walki o władzę pomiędzy frakcją degenerata Kamo Serizawy a grupą Kondo, którego wspiera najbliższy przyjaciel, mistrz intryg Toshizo Hijikata. Działanie tego ostatniego, mało szlachetne, choć skuteczne, budzi sprzeciw u Yamazakiego, który nie boi się go wyrazić. Naraża się tym Hijikacie, który zastawia na niego pułapkę. Od najgorszego ratuje go Kondo, który wyznacza mu kluczowe zadanie. Ma szpiegować przeciwników szoguna, którzy planują w Kyoto nową intrygę.  Kilka znakomitych wątków: idealistyczna wizja samurajskiego etosu Yamazakiego w zderzeniu z brutalną rzeczywistością, wieczny wybór pomiędzy ukochaną kobietą a marzeniami i służbą, gęsta od knowań atmosfera wewnątrz Shinsengumi. W roli Kondo, przyszły Samotny Wilk Tomisaburo Wakayama.

5.    MIECZ PRZEZNACZENIA/SWORD OF DOOM, reż. Kihachi Okamoto, 1966

Sword of Doom

Najsłynniejsza i jednocześnie ostatnia adaptacja powieści-rzeki Kaizana Nakazato „Przełęcz Wielkiego Buddy”. Autor publikował ją od 1913 roku przez dwadzieścia kolejnych lat aż do śmierci. Z tego względu licząca 41 tomów historia nie została ukończona. Wyreżyserowany przez Kihachi Okamoto „Miecz Przeznaczenia” miał być początkiem trylogii, której nigdy nie nakręcono. Opowiada historię samuraja Ryunosuke Tsukue, mistrza „cichej formy”, niemającego sobie równych w morderczym fachu. Ryunosuke to typ socjopaty, skryty i totalnie amoralny. Na „dzień dobry” morduje starca modlącego się przy kapliczce w Przełęczy Wielkiego Buddy. Nazajutrz zabija przeciwnika podczas szermierczych zawodów i opuszcza wioskę, pozostawiając za sobą stertę trupów samurajów chcących pomścić  zmarłego. By zarobić na życie, wykonuje zlecenia dla Kamo Serizawy, jednego z dowódców Shinsengumi. Ryunosuke prawie nie wyraża emocji, nawet gdy słyszy, ze jego własny ojciec pragnie jego śmierci. Jego oczy są zimne i okrutne. Mimo to trudno nie podziwiać jego umiejętności, nawet jeśli jego zły miecz odzwierciedla równie złą duszę.

CZĘŚĆ DRUGA JUTRO...

środa, 17 czerwca 2009, almaaghra
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/19 14:05:08
Bardzo ciekawe zestawienie, aczkolwiek moja czołówka wyglądałaby inaczej. Z tych filmów samurajskich, które widziałam, zdecydowanie największe wrażenie wywarły na mnie "Yojimbo" i "Kagemusha" Akiry Kurosawy i właśnie te filmy w swoim prywatnym rankingu umiejscowiłabym na podium. Bardzo lubię również "Gohatto" Nagisy Oshimy, choć jest to dość, hmmm, specyficzny obraz, wciąż jednak podejmujący tematykę samurajską :).
O kilku tytułach z Twojej listy nie słyszałam, dlatego dziękuję za zwrócenie na nie uwagi.
Poza tym - świetna inicjatywa z tym Blogatonem. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy traktujące o (moim ukochanym) kinie japońskim :).
-
Gość: sztaniu, 79.97.62.12*
2010/12/29 09:30:12
Zapraszam na mojego bloga dotyczacego filmow o samurajach.Nie bedzie tam zadnych oklepanych tytulow.bede przedstawial sukcesywnie inne ,nieznane Polakom filmy.

samurai-drifter.blogspot.com/


CinemaAsia na Twitter

Kontakt: cinemaasiablog@gmail.com