Kino plus konteksty
Blog > Komentarze do wpisu
"Wygnani" - recenzja dvd

Exiled DVD CoverWygnani, Fong juk, Exiled

Hongkong 2006

Reżyseria: Johnnie To

Obsada: Anthony Wong, Francis Ng, Nick Cheung, Simon Yam, Josie Ho

Dystrybucja: Blink

Hongkong to na mapie kinematografii azjatyckiej fascynujące miejsce. Ściśnięta na nieco ponad tysiącu kilometrów kwadratowych metropolia pozostaje jednym z najprężniejszych centrów przemysłu filmowego na świecie. Wśród wielu gwiazd tamtejszego kina jest kilka wyjątkowych nazwisk, mających niepowtarzalny styl i moc kreowania aktorów. Do tego ekskluzywnego reżyserskiego grona należy Johnnie To, człowiek, bez którego ostatnio trudno sobie wyobrazić ważniejszy festiwal filmowy.

W 1999 roku To dał wyraz swojej fascynacji filmem „Siedmiu Samurajów” Kurosawy, kręcąc „The Mission”, historię o braterstwie wśród ochroniarzy szefa triady, który obawia się zamachu na swoje życie. Na ekranie pojawili się niezwykle charyzmatyczni Anthony Wong i Francis Ng wspierani przez królów drugiego planu Roya Cheunga oraz Lama Suet. Krwiste dialogi, starcie charakterów, twarda męska przyjaźń i spluwy, dużo spluw, sprawiły, że fani kina gangsterskiego doczekali się prawdziwej uczty. Gdy po siedmiu latach To powrócił z tą samą obsadą, nikt nie miał wątpliwości, że będzie na co popatrzeć.

Wo (Nick Cheung) to były płatny zabójca, który po nieudanej akcji wyjechał z Makao, by ratować życie. Po miesiącach wygania wraca z żoną i kilkumiesięcznym synkiem, pragnąc osiedlić się w mieście na stałe. Na miejscu czeka szef Fay (Simon Yam), niedoszły cel Wo, który wydaje na niego wyrok śmierci. Przed domem byłego zabójcy zjawiają się Blaze (Anthony Wong) i Fat (Sam Luet), jego byli kompani. Sprawa komplikuje się, gdy napotykają tam na dwójkę przyjaciół, Tai’a (Francis Ng) i Cata (Roy Cheung), którzy za wszelką cenę nie chcą dopuścić do wykonania wyroku.
Exiled Still

„Wygnani” to film wypieszczony pod każdym względem. Zamiast strzelistych drapaczy chmur i zatłoczonych ulic Hongkongu, To przenosi nas do Makao, w klimaty portugalskich miasteczek z stromymi, wąskimi uliczkami i białymi kamieniczkami z kwiatami w oknach. W postkolonialnym klimacie miesza się smak mafijnego południa, bynajmniej nie Azji, z czymś kojarzącym się nieodparcie z Dzikim Zachodem. Nasi bohaterowie noszą w sobie odległe echo dzielnych rewolwerowców, lokalny szeryf/stróż prawa boi się bandziorów, a w miejscowym hotelu zawsze znajdzie się dyżurna dziwka. W tle zaś migocze blask złota, przedmiotu pożądania, które pozwala snuć marzenia o leniwej przyszłości.

Żaden film gangsterski, podobnie jak żaden western, nie obyłby się bez efektownej strzelaniny. Johnnie To idzie o krok dalej, tworząc niezwykłą choreografię z mistrzowskim użyciem światła. Zamiast krwi sprawdza się czerwony pył, efektownie rozpryskujący się po udanym trafieniu, mieszający się z dymem z kilkunastu luf. Kamera w zwolnionym tempie pomieszcza się pomiędzy walczącymi, którzy w ciemnym, punktowo oświetlonym pomieszczeniu wyglądają, jakby znajdowali się na scenie. Każdy taki akt dokonuje się dopiero po klimatycznym prologu. Zanim bohaterowie wyjmą broń, następuje długi moment celebracji, budowania napięcia. Muzyka przyjmuje wyczekujący ton, kamera przesuwa się po twarzach bohaterów, śledzi ich spojrzenia. Dopiero po chwili następuje pierwszy strzał, a za nim kolejne, unosi się czerwono-siwy dym, i wszystko idzie w ruch, zastygając dopiero wraz z ostatnim wystrzelonym nabojem.

Exiled Still

Efektowna stylistyka i znakomita muzyka Guy’a Zerafy nie dałyby jednak takiego efektu, gdyby nie decyzja To, by powrócić do obsady „The Mission”, zwłaszcza do znakomitego duetu Anthony Wong i Francis Ng. Obaj są aktorami o magnetycznych osobowościach. Idealnie pasują do siebie na zasadzie kontrastu, zwłaszcza że w swych najlepszych kreacjach przyzwyczaili nas do zupełnie różnych ról. Anthony Wong zapadł w pamięć jako inspektor Wong z trylogii „Infernal Affairs”, podczas gdy Francis Ng perfekcyjnie wypada w roli gangsterów, których najczęściej nie sposób nie lubić („Infernal Affairs II”, „Wo Hu” czy „On The Edge”). We „Wygnanych” bohater Wonga, Blaze, staje przed nie lada dylematem: czy przedłożyć przyjaźń nad reputację i prawdopodobnie życie? Grany przez Ng Tai musi ratować jednego przyjaciela kosztem drugiego. Czy zawodowy zabójca ma jakieś moralne dylematy? Znając fascynację To tematami honoru i braterstwa, nie trudno znaleźć odpowiedź.

Błędem byłoby jednak sądzić, że „Wygnani” dokonują jakieś gangsterskiej psychoanalizy. Tematem filmu jest przede wszystkim przyjaźń. Blaze, Tai, Cat i Fat to starzy kumple, którzy co prawda noszą spluwy i popalają cygara, by za chwilę błaznować jak nastolatki. Trochę pozerzy (a który rewolwerowiec nim nie był), trochę luzaki, faceci z zasadami, strzelający do tych, którzy zasad nie mają. Tyle że zamiast typów spod ciemnej gwiazdy w kowbojskich kapeluszach, ich celem stają się szefowie triady. Johnnie To, choć wykorzystuje motywy westernu, nie przebiera aktorów w zachodnie szatki, pozwala im być sobą, wcielać się w role, za które kocha ich publiczność.

Exiled Still
Choć „Wygnanych” trudno nazwać typowym triad movie, właśnie wschodnia gangsterska symbolika stała się źródłem problemów z cenzurą, która w Hongkongu nie tyle tnie filmy, co daje im najwyższą kategorię wiekową, tzw. Kategorię III, przeznaczoną zazwyczaj dla produkcji wyjątkowo brutalnych lub nasączonych dużą dawką erotyki. Poszło o z pozoru niewinny uścisk dłoni, w którym doszukano się tabu, jakie obejmuje pewne gangsterskie rytuały. Choć To zaprzeczał, scenę wyciął. Przywrócono ją dopiero w wersji dvd.

Dla fanów Johnniego To, „Wygnani” to pozycja obowiązkowa, skrojona ze staromodnych klisz, ale przyrządzona ze smakiem. Z niezapomnianą muzyką, znakomitymi zdjęciami i serwująca aktorsko to, co Hongkong ma najlepszego. Niezbyt finezyjna fabularnie, za to gwarantująca ponad półtorej godziny rozrywki w najlepszym towarzystwie. „Wygnani” to azjatycki gangsta western w południowych klimatach. Nie tylko dla zuchwałych.

wtorek, 16 września 2008, almaaghra

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


CinemaAsia na Twitter

Kontakt: cinemaasiablog@gmail.com