Kino plus konteksty
Blog > Komentarze do wpisu
Przeboje Kina Azji - "Od-rodzenie" - recenzja

Okładka Od-rodzenieOd-rodzenie, Gwai wik, Re-cycle

Hongkong/Tajlandia 2006

Reżyseria: Oxide Pang Chun, Danny Pang

Obsada: Lee Sinje, Lawrence Chou, Siu-Ming Lau, Qiqi Zeng, Rain Li

Dystrybucja: IDG

Bracia Pang to od czasów “The Eye” jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek wśród fanów azjatyckiego kina grozy. Jednak od chwili wyprodukowania swojego największego hitu nie udało im się stworzyć nic, co choćby zbliżało się do klimatu i stylu opowieści, która zapewniła im wierne grono fanów na całym świecie. „Re-cycle” to kolejna próba powrotu do formy rodzinnego duetu, który postawił na sprawdzone metody straszenia, okraszając je generowanymi cyfrowo wizualnymi fajerwerkami.

Tsui Ting-Yin jest znaną pisarką, przechodzącą chwilowe problemy z weną twórczą. Właśnie zabiera się do swojej nowej powieści, która w odróżnieniu od wcześniej stworzonych romansów ma być opowieścią o zjawiskach nadprzyrodzonych. Gdy zabiera się do pracy, w jej mieszkaniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wreszcie wychodząc z domu, zamiast na dobrze znaną ulicę trafia do niezwykłego, choć wrogiego jej świata. Musi szybko znaleźć sposób, jak się z niego wydostać.

Celowo staram się nie rozpisywać nad fabułą, dlatego że konstrukcja scenariusza opiera się na jednym filarze, jakim jest przeszłość bohaterki. Niestety jego twórcy, a było ich co najmniej kilku, liczyli chyba, że widz, zajęty podziwianiem, przestanie zwracać uwagę na fabułę. Główny wątek filmu i jego wymiar moralny jest jej najsilniejszą stroną. Niestety proces ściągania Ting-Yin do krainy zapomnienia i późniejsze go wytłumaczenie pozostawiają spory niedosyt. Zwłaszcza, że wiele można się domyślić samemu.

„Od-rodzenie” przypomina grę komputerową. Główna bohaterka przeskakuje z planszy na planszę i podążając za wskazówkami, dociera na miejsce przeznaczenia. Mam wrażenie, że bracia Pang najpierw pomyśleli nad tłem, a potem zaczęli wypełniać go postaciami. W rezultacie powstało kilka oryginalnych, makabrycznych lokacji, przez które musi przebrnąć Ting-Yin. Niestety, przygnębiający klimat krainy rzeczy i osoby zapomnianych dopiero pod koniec filmu zaczyna służyć refleksji. Cały środek to wędrówka krajoznawcza, a pokonywanie kolejnych etapów służy głównie wykazaniu pomysłowości braci Pang i talentu ich grafików komputerowych.

Talentu z pewnością nie brakuje Angelice Lee (tutaj jako Lee Sinje), która po „The Eye” zaliczyła kolejny dobry występ. Jej Ting-Yin to kobieta targana olbrzymim poczuciem winy, pełna wewnętrznego bólu, z którym przyjdzie się jej zmierzyć na tej piekielnej wędrówce. Ponieważ role pozostałych postaci zostały ograniczone, Lee dźwiga samotnie ciężar opowieści. Kamera skupia się niemal wyłącznie na niej. Skrupulatnie rejestruje jej przerażenie czy determinację. Szkoda tylko, że Ting-Yin nie ma wiele do powiedzenia.

„Od-rodzenie” po części przypomina „Alicję w Krainie Czarów”, a po części „Silent Hill”. Przez pierwsze 15-20 minut stara się być horrorem, wykorzystując same sprawdzone chwyty: długie czarne włosy, cienie przesuwające się po mieszkaniu, no i windę, która w „The Eye” zafundowała nam pamiętną scenę ze staruszkiem. Potem przeradza się w baśń, by skończyć jako moralitet. Niestety, przy tej całej gatunkowej huśtawce produkcji poskąpiono dobrego scenariusza, podsuwając nam zaledwie jego szkic.

„Od-rodzenie” to niezwykła, choć nie satysfakcjonująca produkcja, która cierpi przez swoją niedookreśloność. W kreację alternatywnego świata włożono tyle pracy, że zapomniano o nadaniu mu głębszego sensu. Wymiar moralny, choć mocny, zostaje przytłoczony sennymi wizjami, w których najważniejsza staje się zmiana dekoracji. Czasu na opowieść o przebaczeniu zostaje naprawdę niewiele.

wtorek, 04 grudnia 2007, almaaghra

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: guru, *.adsl.inetia.pl
2008/10/17 14:00:52
Potworny przerost formy nad treścią. Twórcy próbują z melodramatyzmem i Silent Hill-owskim nastrojem ale osiągają jedynie bezpłciową, okazjonalnie nudną i wizualnie porażającą baśń dla dorosłych. Średnio.


CinemaAsia na Twitter

Kontakt: cinemaasiablog@gmail.com